wtorek, 20 czerwca 2017

co o moczniku w kosmetykach musisz wiedzieć


Jest poniekąd pewna moda. Kremy do stóp, maści, wszystko z zawartością mocznika byle >15%. Kojarzysz?
Postanowiłam przyjrzeć się uważniej tej sprawie. Tak, abyś wiedziała, na co zwrócić uwagę przy preparacie mocznikowym... w zależności od problemu.
Przede wszystkim, preparaty mocznikowe będą dobre dla alergików. Jako fizjologiczny składnik naszej skóry, praktycznie nie jest możliwe, aby uczulił. Zmniejsza pozanaskórkową utratę wody, będzie świetnym kompanem w walce z AZS czy po prostu, skórą przesuszoną. Również skóry łuszczycowe i z łojotokowym zapaleniem skóry znajdą praktyczne zastosowanie. 

1) stężenie <10%
Mocznik, mimo że ma działanie nawilżające, nie jest higroskopijny, jak np. gliceryna. Działa na skórę pośrednio - oddziałuje  na miejsce wiązania wody, zwiększając jej ilość w przestrzeniach międzykomórkowych. 
W przesuszonej skórze, czy w pielęgnacji skór problemowych - praktycznie wszystkich - sprawdzą się emulsje z niską zawartością. Nie działa tutaj zasada "im więcej tym lepiej". Zwróć uwagę na zawartość procentową - jeśli nie jest podana, istnieje prawdopodobieństwo, że stężenie jest niskie, a co za tym idzie - stężenie pozostałych substancji zawartych w balsamie może być na równym poziomie, co w ostatecznym rozrachunku da nam świetny, złożony preparat (mój ulubieniec - balsam / masło medisoft anida).
Regularnie stosowany na skórę całego ciała pomaga wyprowadzić skórę. Warunek - stężenie nie może przekraczać 10%, a najlepiej utrzymywać je w granicach <=5%. Wyjątkiem mogą być dłonie - ze względu na częsty kontakt ze środowiskiem, detergentami - tu może sprawdzić się stężenie do 10%, jednak uczulam, byle nie stosować długotrwale,bo:
2) stężenie >10% jest złuszczające (keratolityczne). 


Stosowanie nawet pogranicznego stężenia długotrwale może doprowadzić do złuszczania skóry, a co za tym idzie, działanie nawilżające nie będzie finalnie w takim stopniu, jakim byśmy chcieli. Na krótką metę i najlepiej w skojarzeniu z innymi kremami - tak. Wyłącznie - nie.
Wyjątek - kremy do stóp, tu się nada prawie zawsze ;) skóra stóp nie produkuje łoju, a w skojarzeniu z naturalnym czynnikiem drażniącym nazywanym często chodzeniem, naskórek łatwo przyrasta. Mocznik rozrywa wiązania wodorowe w keratynie (nadmierne rogowacenie = nadmierna keratyzacja naskórka = zrogowacenia), co prowadzi do jej denaturacji i ostatecznie rozpuszczeniu. 

UWAŻAJ. Stosowanie kremów >15% na zdrową, gładką skórę może prowadzić efekt odwrotny do zamierzonego - organizm potraktuje substancję jako czynnik drażniący, przed którym będzie chciał się obronić wytwarzając większe ilości keratyny. Naskórek zacznie przyrastać, aby mocznik mógł sobie spokojnie z nim poradzić bez uszkodzeń naskórka bez dermatozy.

Bądźmy bardziej świadomi. Co mocniejsze, nie zawsze znaczy lepsze...

Wysokie stężenia mocznika stosuje się także w leczeniu łuszczycy. Żele z odpowiednio wysokim stężeniem (15, 30% + kwasy AHA) są bardzo pomocne w profilaktyce nawrotów łuszczycy skóry. A najwygodniejsze w leczeniu łuszczycy skóry głowy. Zazwyczaj nakłada się go w formie peelngu skóry głowy - godzina, dwie h przed myciem, lub cała noc 2-3 x w tygodniu.


3) podłoże preparatu


Nie czarujmy się. Albo odżywczy, olejowy krem, albo złuszczający mocznikowy. Preparaty nie są trwałe w roztworach olejowych - wynika to z samej rozpuszczalności mocznika, który przed każdym sporządzeniem należy rozpuścić w wodzie w stosunku 1:1,5 (choć 1:1 też da radę :-D). Czysto matematycznie do sprawy podchodząc, wysoko stężone preparaty zawsze będą na podłożach hydrofilnych, a więc sprawdza się zasada, którą napisałam wcześniej - jeśli chcesz wyprowadzić skórę ze złego stanu, dłonie czy stopy - skojarz dwa preparaty. Jeden mocznikowy, drugi czysto odżywczy... albo stosuj długotrwale preparaty o niskim stężeniu. 




chemik, 2/2014
notatki własne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz