wtorek, 23 maja 2017

Oczyszczanie skóry trądzikowej

Krótko nakreślę sytuację acne.
Trądzików jest wiele, ale większość z nich łączy fakt występowania nadmiernej produkcji sebum i niewłaściwej keratyzacji ujścia gruczołów łojowych. Połączenie tego z z bytowaniem bakterii powoduje stany zapalne. Większość przypadków przebiega łagodniej, te naprawdę ostre wymagają stałej kontroli lekarza.

Trądzik trądzikowi nierówny, ale niemal każdy jest powodem niewłaściwej pielęgnacji zamkniętej w błędnym kole legend i mitów.
Zdawałoby się, że skoro skóra jest tłusta, trądzikowa, to po prostu trzeba ją wysuszyć. I wiele, wieeeeeeeeeeele pacjentów właśnie tak myśli! Tymczasem - booooom! - sebum po coś na skórze mamy. Spełnia JAKĄŚ funkcję. Ta jakaś funkcja to nic innego, jak ochrona skóry... bo najczęściej, niestety, skóra tłusta i trądzikowa bywa ekstremalnie przesuszona. Hormony (androgeny, dlatego chłopcy i mężczyźni przechodzą gorzej przez tę chorobę) powodujące wzmożoną produkcję sebum to tylko punkt pierwszy. Drugi = nadmierne osuszanie skóry, parowanie, stosowanie niewłaściwej pielęgnacji, ekspozycja na słońce, bo "wysuszy"... i skóra sama zaczyna się bronić przed tym właśnie tą warstwą ochronną - sebum - którą wykorzystują jako pożywkę bakterie powodujące trądzik. A promienie UV potęgują stadium choroby.
Błędne koło pielęgnacji.

Ale - ktoś mógłby rzecz - trądzik to przecież choroba, co nam da pielęgnacja? Trzeba iść do dermatologa!

TAK ! Trzeba! Lekarz powinien to zobaczyć! Ale tutaj się jego rola kończy w większości przypadków... Pacjenci myślą, że cudownie ozdrowieją po dwóch maściach z antybiotykami i/lub kuracji doustnej. Zapominają o pielęgnacji, ba, pomijają ją, bo mają LEKI. A po pewnym czasie, zazwyczaj po lecie, wszystko wraca z pięciokrotną siłą rażenia z powodów wypisanych na samym wstępie.
Lekarz leczy. Pielęgnacją każdy pacjent powinien się zająć we własnym zakresie, inaczej kolejki do specjalistów nie miałyby końca :)

I dlatego jestem ja. Idealistka, pragnąca zdrowych skór swoich pacjentów, poruszająca jakże kontrowersyjne, kosmetyczne tematy! :D
Zaczynamy!



1) mycie

Kojarzysz substancje SLS i SLES? Ile złego o nich słyszysz?
To uwaga - ja nie dorzucę swoich trzech groszy do złej sławy tych detergentów. Nie w tej kwestii :).

Ostatnio modne są formuły micelarne - niepieniące się kosmetyki łagodnie oczyszczające twarz z sebum. Micele łączą się z zanieczyszczeniami i zostają zmywane wodą razem z nimi. Bardzo łagodny i delikatny sposób, idealny, bo nie zrywa warstwy lipidowej naszego naskórka, co pozwala nam myć twarz problematyczną zachowując właściwości fizjologiczne skóry. Coraz powszechniej stosowany przy skórze trądzikowej. Czy słusznie?
Tak. Nie naruszając tej warstwy fizjologicznej możemy naprawdę ładnie wypielęgnować skórę... ale niestety, musimy pamiętać, że trądzik powodowany jest przez bakterie z grupy acne... i najlepiej by było, aby dzienne zanieczyczenia zmywać właśnie preparatem z SLS/SLES. Same laurylosiarczany działają już antybakteryjnie; są szeroko stosowane choćby w przygotowaniu do sporządzania leków recepturowych w warunkach jałowych...
Oczywiście, preparaty pielęgnacyjne do skóry mają delikatniejsze działanie i niższe stężenia - ponadto często zawierają glukonian cynku mający na celu seboregulację.
Co chcę napisać - nie należy się tych preparatów bać. Trzeba tyko odpowiedni dobrać!
Dużo bardziej bałabym się mydeł. Mydło Aleppo cały czas przeżywa swoje niebezpiecznie przedłużające się pięć minut - a zniszczonych skór tylko przybywa. Mydło ma wyższe pH niż skóra (mydło zasadowe, tzn >7, skóra kwaśne, tzn =5,5 ) i sam ten fakt oznacza, że działa drastyczniej. \Owszem, jest naturalne - ale co z tego, jeśli na dłuższą metę tylko bardziej szkodzi przesuszając i poownie wprawiając skórę w ww. błędne koło sebum?
Pacjenci zamiast stosować je na zaostrzenia, używają w profilaktyce. Skóra jest w błędnym kole i sebum przybywa, a profilaktyka zaostrza objawy choroby.


Jeśli miałabym z czystym sumieniem polecić Ci preparat - wypróbuj Fitomed. Żele bazujące na saponinach mydlinicy lekarskiej, z dodatkiem seboregulujących ziół. m. in. szałwii lekarskiej.
Spróbuj także myć skórę przegotowaną wodą... a najlepiej naparem ziołowym. Szałwia lub tymianek nada się świetnie. Lekko zakwaszony napar można stosować jako tonik.


2) toniki

Kiedyś - podstawa, teraz - o co chodzi? Po co?
Toniki nie oczyszczają twarzy. Nie zmywają makijażu.
To uzupełnienie mycia, nadanie kwaśnego pH skórze po jej umyciu.
Dlaczego jest takie ważne? Bo mycie nieodpowiednim preparatem skóry to taki trochę szok, zerwanie całej bariery ochronnej; nie pozostawienie nawet złudzenia. Tonik to takie "złudzenie".
Myjąc twarz mydłem powinien być na szczycie Twojej top 10 w pielęgnacji skóry. Dodatkowo, często mają składniki wspomagające leczenie - kwasy alfa-.beta-hydroksylowe, glukonian cynku, ekstrakty ziołowe (choćby ww. szałwia lekarska).
Tonik zrobisz sama. Nietrwały, ale jednak.
Mięta, tymianek, łopian, szałwia, macierzanka, dąb, wierzba, nagietek...


3) płyny micelarne

Alternatywa dla wody i żelu. Jak w punkcie pierwszym - taka sama zasada działania. Miło by było, gdyb także miały składniki seboregulujące, aby to nie było tylko zmywanie.
Dodatkowo - ma już kwaśne pH, więc może służyć jako uboższy składnikowo tonik.



Masz ulubioną aptekę? Idź. Porozmawiaj. Może za pierwszym stołem skrywa się freak zakochany w skórze i kosmetykach i z radością pomoże Ci dobrać coś odpowideniego właśnie do Twojej skóry, albo da chociaż próbkę do wypróbowania!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz