wtorek, 15 sierpnia 2017

#3

Cisza, cisza, cisza.

Czerwiec i lipiec były bardzo trudnymi miesiącami. Paradoksalnie, bo zaczęły się wtedy wakacje, pacjentów w aptece mniej...
A ja miałam coraz gorzej.
Im więcej chcesz wiedzieć tym gorzej dla Ciebie - przekonałam się o tym. Chęć zdobywania wiedzy zaczęła być moim przekleństwem w pracy... i miałam z tego powodu problemy (!!!!!!).
Co zrobiłam?
Zmieniłam pracę!

O urlopie w tym roku mogę zapomnieć. Chodzę z chronicznym zmęczeniem i niedługo chyba sama zacznę przyjmować suplementy w ilości kolosalnej. Obroty poziom MAX, powrót do treningów, diety, radości!

Jak wiele może zniszczyć jedna osoba negatywnie nastawiona.... i jak wiele może zmienić pożegnanie się z nią.

Chcę przez ten post napisać, że nie można się bać zmian. Wszędzie będzie coś nie tak - ale własny rozwój jest jedyną pozytywną zmianą, której nikt nie może Ci odebrać. A jeśli próbuje - uciekaj.
Nie ma nic gorszego niż dwulicowość i niemożliwość punktu odniesienia. Wszystko będzie stawiane przeciwko Tobie, a Ty nie będziesz mieć jak się bronić, bo - nie masz do czego się odnieść. Nie możesz brać odpowiedzialności za inne osoby. Ale spokojnie - te osoby w końcu zauważą, że mogły tej odpowiedzialności także nie brać za ciebie. Sprawiedliwość gdzieś jest!


Wiedz więcej, ucz się nieustannie, pomagaj innym, uciekaj od toksycznych osób.


Najzwyczajniej w świecie, po prostu staraj się robić coś dobrego dla innych! 😁

wtorek, 20 czerwca 2017

co o moczniku w kosmetykach musisz wiedzieć


Jest poniekąd pewna moda. Kremy do stóp, maści, wszystko z zawartością mocznika byle >15%. Kojarzysz?
Postanowiłam przyjrzeć się uważniej tej sprawie. Tak, abyś wiedziała, na co zwrócić uwagę przy preparacie mocznikowym... w zależności od problemu.
Przede wszystkim, preparaty mocznikowe będą dobre dla alergików. Jako fizjologiczny składnik naszej skóry, praktycznie nie jest możliwe, aby uczulił. Zmniejsza pozanaskórkową utratę wody, będzie świetnym kompanem w walce z AZS czy po prostu, skórą przesuszoną. Również skóry łuszczycowe i z łojotokowym zapaleniem skóry znajdą praktyczne zastosowanie. 

1) stężenie <10%
Mocznik, mimo że ma działanie nawilżające, nie jest higroskopijny, jak np. gliceryna. Działa na skórę pośrednio - oddziałuje  na miejsce wiązania wody, zwiększając jej ilość w przestrzeniach międzykomórkowych. 
W przesuszonej skórze, czy w pielęgnacji skór problemowych - praktycznie wszystkich - sprawdzą się emulsje z niską zawartością. Nie działa tutaj zasada "im więcej tym lepiej". Zwróć uwagę na zawartość procentową - jeśli nie jest podana, istnieje prawdopodobieństwo, że stężenie jest niskie, a co za tym idzie - stężenie pozostałych substancji zawartych w balsamie może być na równym poziomie, co w ostatecznym rozrachunku da nam świetny, złożony preparat (mój ulubieniec - balsam / masło medisoft anida).
Regularnie stosowany na skórę całego ciała pomaga wyprowadzić skórę. Warunek - stężenie nie może przekraczać 10%, a najlepiej utrzymywać je w granicach <=5%. Wyjątkiem mogą być dłonie - ze względu na częsty kontakt ze środowiskiem, detergentami - tu może sprawdzić się stężenie do 10%, jednak uczulam, byle nie stosować długotrwale,bo:
2) stężenie >10% jest złuszczające (keratolityczne). 


Stosowanie nawet pogranicznego stężenia długotrwale może doprowadzić do złuszczania skóry, a co za tym idzie, działanie nawilżające nie będzie finalnie w takim stopniu, jakim byśmy chcieli. Na krótką metę i najlepiej w skojarzeniu z innymi kremami - tak. Wyłącznie - nie.
Wyjątek - kremy do stóp, tu się nada prawie zawsze ;) skóra stóp nie produkuje łoju, a w skojarzeniu z naturalnym czynnikiem drażniącym nazywanym często chodzeniem, naskórek łatwo przyrasta. Mocznik rozrywa wiązania wodorowe w keratynie (nadmierne rogowacenie = nadmierna keratyzacja naskórka = zrogowacenia), co prowadzi do jej denaturacji i ostatecznie rozpuszczeniu. 

UWAŻAJ. Stosowanie kremów >15% na zdrową, gładką skórę może prowadzić efekt odwrotny do zamierzonego - organizm potraktuje substancję jako czynnik drażniący, przed którym będzie chciał się obronić wytwarzając większe ilości keratyny. Naskórek zacznie przyrastać, aby mocznik mógł sobie spokojnie z nim poradzić bez uszkodzeń naskórka bez dermatozy.

Bądźmy bardziej świadomi. Co mocniejsze, nie zawsze znaczy lepsze...

Wysokie stężenia mocznika stosuje się także w leczeniu łuszczycy. Żele z odpowiednio wysokim stężeniem (15, 30% + kwasy AHA) są bardzo pomocne w profilaktyce nawrotów łuszczycy skóry. A najwygodniejsze w leczeniu łuszczycy skóry głowy. Zazwyczaj nakłada się go w formie peelngu skóry głowy - godzina, dwie h przed myciem, lub cała noc 2-3 x w tygodniu.


3) podłoże preparatu


Nie czarujmy się. Albo odżywczy, olejowy krem, albo złuszczający mocznikowy. Preparaty nie są trwałe w roztworach olejowych - wynika to z samej rozpuszczalności mocznika, który przed każdym sporządzeniem należy rozpuścić w wodzie w stosunku 1:1,5 (choć 1:1 też da radę :-D). Czysto matematycznie do sprawy podchodząc, wysoko stężone preparaty zawsze będą na podłożach hydrofilnych, a więc sprawdza się zasada, którą napisałam wcześniej - jeśli chcesz wyprowadzić skórę ze złego stanu, dłonie czy stopy - skojarz dwa preparaty. Jeden mocznikowy, drugi czysto odżywczy... albo stosuj długotrwale preparaty o niskim stężeniu. 




chemik, 2/2014
notatki własne

środa, 14 czerwca 2017

przegląd apteczki #2 - ibuprofen


Branie pod lupę najbardziej chodliwych leków cz. II. Reklamy, banery, wszystko jest WSZĘDZIE, łącznie z hasłami typu żyj swoim życiem, jesteś superfajniejszą płcią, nie zgadzaj się na ból.
Co mogę od siebie powiedzieć? Nie zgadzaj, się, fakt, ale też nie doprowadzaj do niego. 
Leki przeciwbólowe tłumią reakcję naszego organizmu, bo jakby nie spojrzeć - ból JEST potrzebny. Sygnalizuje. Mobilizuje. Zmusza do działań. Leczeń. Wychodzenia na prostą.
Ile jest pacjentów przewlekle stosujących leki z grupy NLPZ na własną rękę? OGROM. I najgorsze jest to myślenie - skoro jest bez recepty, jest:
a) słabe
b) nieszkodliwe.
OTÓŻ NIE.
Najbardziej zaszkodzić sobie możecie lekami OTC, a zatrucia paracetamolem i ibuprofenem są  w ogromnej przewadze nad innymi! Leki są przedawkowywane, stosowane niezgodnie z przeznaczeniem czy zupełnie odwrotnie - nie dajemy szansy naszemu organizmowi na reakcję obronną, informację jakąkolwiek - od razu tabletka i często pogarszanie stanu choroby, bo przecież objawy ustąpiły. I wciąż zapominamy, że to tylko OBJAWY ustępują...
Co jest gorsze? Chyba tylko słuchanie sąsiadki! ;-)


Każdy zna leki przeciwbólowe na bazie ibuprofenu. Niemal każdy stosował. Ibuprom, Ibum, Mig, Ifenin... 
Czy każdy zna przeciwwskazania?
Oczywiście, pewnie nie. Wiele pacjentów przyjmuje tego typu preparaty nieświadomie, bez kontroli lekarza, bez informowania o lekach, które się przyjmuje równolegle. Stosuje się go w leczeniu stanu zapalnego, również wynikającego z niego bólu o małym i średnim nasileniu (ważne!)

Dla przypomnienia, kwas ASA także należy do tej grupy leków, a więc przeciwwskazania jak i działania niepożądane mogą być podobne.

Przeczytaj, przemyśl. I następnym razem, kiedy rozboli Cię głowa, noga, ręka, mózg i egzystencja zastanów się, czy problemu nie rozwiąże... odpoczynek. Jeśli musisz zażyć - nie bój się, stosowany z rozwagą krzywdy Ci nie zrobi.

1) Nie stosuj, kiedy:

a) stosujesz leki:
- o działaniu przeciwzakrzepowym (ASA, tyklopidyna, warfaryna)
Ibuprofen, jako lek z grupy niesterydowych leków przeciwzapalnych ma specyficzny mechanizm działania częściowo hamujący proces krzepnięcia krwi. W efekcie - rany mogą się gorzej goić. Nie należy używać przed operacjami czy z jakimikolwiek lekami wpływającymi na krzepliwość krwi, w tym popularnego kwasu acetylosalicylowego. Co ciekawe, kwas acetylosalicylowy połączony z ibuprofenem zamiast zwiększyć swoje działanie przeciwzakrzepowe, osłabia je. Wszystkie osoby które stosują ASA jako zabezpieczenie przeciwzakrzepowe powinny unikać ibuprofenu.
- Z tej samej grupy lekowej (NLPZ) , inhibitorami  COX 2 -> celekoksyb, etorikoksyb - zwiększa ryzyko dz. niepożądanych.
- steroidowe leki przeciwzapalne - zwiększone ryzyko krwawień z przewodu pokarmowego;
- przy cyklosporynie i takrolimusie zwiększone ryzyko nefrotoksyczności;
- metotreksat - zwiększa stężenie  we krwi; nasila toksyczne działanie;

- związkami litu - zwiększa jego stężenie we krwi;
- antybiotyki aminoglikoazydowe - zmniejsza filtrację nasilając nefrotoksyczność w ustroju. (Głównie stosuje się streptomycynę w iniekcji przy gruźlicy)

- obniżających ciśnienie tętnicze (np. z grupy inh. ACE, diuretykach oszczędzających potas), ponieważ może niebiezpiecznie zwiększyć stężenie potasu we krwi. Uważaj także przy stosowaniu digoksyny  - zwiększa jej stężenie w osoczu - nasila działanie toksyczne.

b) albo jeśli:

- wystąpiły jakiekolwiek reakcje alergiczne po zastosowaniu leków z tej grupy - np. kwasu ASA, diklofenaku, ketoprofenu. 
Jeśli wystąpiły w przeszłości jakiekolwiek reakcje alergiczne - katar sienny, pokrzywka, napad astmy - daruj sobie, ogromne ryzyko, że spotka Cię to samo. W najgorszym wypadku może dojść również do wstrząsu anafilaktycznego i śmierci.
- po przebyciu lub w trakcie choroby wrzodowej. Ibuprofen powoduje zahamowanie syntezy substancji (prostaglandyn) odpowiedzialnych za odczuwanie bólu, ale też wyściełających żołądek i pełniących formę ochronną. Bez tego ściany żołądka/dwunastnicy są bardzo podatne na  niszczące działanie kwasu solnego w żołądku.
- jeśli masz niewydolność wątroby, nerek, serca, skazę krwotoczną albo jesteś w III trymestrze ciąży (w ogóle w ciąży sobie daruj!)

Maksymalna dobowa dawka wynosi 3,2 g, jednakże nie stosuj dawki wyższej niż 1,2g/ doba. Jednorazowo, maksymalnie 0,4 g (warianty MAX itp).

WAŻNE ! - NLPZ podlegają efektowi pułapowemu. Oznacza to, że działają TYLKO do pewnego natężenia bólu, i choćbyście zażyli dawkę miliardową, dalej nie zadziała! 


Słuchaj, tu nie chodzi o fobię lekową. Tu chodzi o używanie leków z rozsądkiem. Jeśli nie ma innej opcji, a nie chcesz iść do lekarza - OK. W końcu po coś są OTC. MUSISZ jednak mieć na uwadze te wszystkie cechy, aby zaalarmować zaraz jak coś się wydarzy i wiedzieć w co "uderzyć"! 



sobota, 27 maja 2017

#2

Sobota. Ranek.
Na 9 do pracy.
TO jest życie!


Pacjenci w aptece nie tylko wykupują leki i odpowiedzi - często chcą po prostu porozmawiać. Człowiek z człowiekiem. Nawet, jeśli zdanie jest kompletnie odmienne - spotkać się jakoś pośrodku.
Wczoraj pan Pacjent bardzo mnie zaskoczył. Rozmawialiśmy. Ja, nieznosząca lata i słońca, wiecznie tylko poparzona i biała, On, ulubieniec słońca, cały już w opaleniźnie. Nie stosuje filtrów. Ojej.
Próbował przekonać mnie do słońca... na próżno. Bo po co mam ryzykować, skoro wiem jak to się skończy? Z filtrem - brak opalenizny (właściwe stosowanie i działanie filtrów, przypominam :) ), bez filtra - Ognista czerwień. Po zejściu skóry - znowu biel.
Pozazdrościłam mu (bo zawroty głowa od słońca fajne nie są), podziękował za ponoć miłą rozmowę i poszedł do domu.

Po dwóch godzinach wrócił. Z prezentem. Żebym jednak spróbowała magii słońca. 



Co będę czarować - jestem wzruszona. Zazwyczaj aptekarze dostają czekoladki i cukierki, a tu proszę - klasyczna mieszanka przyspieszająca opalanie, zachwalanej przez Pacjenta firmy.


Czasem prezentem za rozmowę i wysłuchanie jest uśmiech Pacjentów, czasem cukierki, czasem bombonierki, a czasem olejki do opalania.
Normalka, dzień jak co dzień... 😂


Powiem szczerze, jestem naprawdę wzruszona. Spróbuję tej magii słońca!



wtorek, 23 maja 2017

Oczyszczanie skóry trądzikowej

Krótko nakreślę sytuację acne.
Trądzików jest wiele, ale większość z nich łączy fakt występowania nadmiernej produkcji sebum i niewłaściwej keratyzacji ujścia gruczołów łojowych. Połączenie tego z z bytowaniem bakterii powoduje stany zapalne. Większość przypadków przebiega łagodniej, te naprawdę ostre wymagają stałej kontroli lekarza.

Trądzik trądzikowi nierówny, ale niemal każdy jest powodem niewłaściwej pielęgnacji zamkniętej w błędnym kole legend i mitów.
Zdawałoby się, że skoro skóra jest tłusta, trądzikowa, to po prostu trzeba ją wysuszyć. I wiele, wieeeeeeeeeeele pacjentów właśnie tak myśli! Tymczasem - booooom! - sebum po coś na skórze mamy. Spełnia JAKĄŚ funkcję. Ta jakaś funkcja to nic innego, jak ochrona skóry... bo najczęściej, niestety, skóra tłusta i trądzikowa bywa ekstremalnie przesuszona. Hormony (androgeny, dlatego chłopcy i mężczyźni przechodzą gorzej przez tę chorobę) powodujące wzmożoną produkcję sebum to tylko punkt pierwszy. Drugi = nadmierne osuszanie skóry, parowanie, stosowanie niewłaściwej pielęgnacji, ekspozycja na słońce, bo "wysuszy"... i skóra sama zaczyna się bronić przed tym właśnie tą warstwą ochronną - sebum - którą wykorzystują jako pożywkę bakterie powodujące trądzik. A promienie UV potęgują stadium choroby.
Błędne koło pielęgnacji.

Ale - ktoś mógłby rzecz - trądzik to przecież choroba, co nam da pielęgnacja? Trzeba iść do dermatologa!

TAK ! Trzeba! Lekarz powinien to zobaczyć! Ale tutaj się jego rola kończy w większości przypadków... Pacjenci myślą, że cudownie ozdrowieją po dwóch maściach z antybiotykami i/lub kuracji doustnej. Zapominają o pielęgnacji, ba, pomijają ją, bo mają LEKI. A po pewnym czasie, zazwyczaj po lecie, wszystko wraca z pięciokrotną siłą rażenia z powodów wypisanych na samym wstępie.
Lekarz leczy. Pielęgnacją każdy pacjent powinien się zająć we własnym zakresie, inaczej kolejki do specjalistów nie miałyby końca :)

I dlatego jestem ja. Idealistka, pragnąca zdrowych skór swoich pacjentów, poruszająca jakże kontrowersyjne, kosmetyczne tematy! :D
Zaczynamy!



1) mycie

Kojarzysz substancje SLS i SLES? Ile złego o nich słyszysz?
To uwaga - ja nie dorzucę swoich trzech groszy do złej sławy tych detergentów. Nie w tej kwestii :).

Ostatnio modne są formuły micelarne - niepieniące się kosmetyki łagodnie oczyszczające twarz z sebum. Micele łączą się z zanieczyszczeniami i zostają zmywane wodą razem z nimi. Bardzo łagodny i delikatny sposób, idealny, bo nie zrywa warstwy lipidowej naszego naskórka, co pozwala nam myć twarz problematyczną zachowując właściwości fizjologiczne skóry. Coraz powszechniej stosowany przy skórze trądzikowej. Czy słusznie?
Tak. Nie naruszając tej warstwy fizjologicznej możemy naprawdę ładnie wypielęgnować skórę... ale niestety, musimy pamiętać, że trądzik powodowany jest przez bakterie z grupy acne... i najlepiej by było, aby dzienne zanieczyczenia zmywać właśnie preparatem z SLS/SLES. Same laurylosiarczany działają już antybakteryjnie; są szeroko stosowane choćby w przygotowaniu do sporządzania leków recepturowych w warunkach jałowych...
Oczywiście, preparaty pielęgnacyjne do skóry mają delikatniejsze działanie i niższe stężenia - ponadto często zawierają glukonian cynku mający na celu seboregulację.
Co chcę napisać - nie należy się tych preparatów bać. Trzeba tyko odpowiedni dobrać!
Dużo bardziej bałabym się mydeł. Mydło Aleppo cały czas przeżywa swoje niebezpiecznie przedłużające się pięć minut - a zniszczonych skór tylko przybywa. Mydło ma wyższe pH niż skóra (mydło zasadowe, tzn >7, skóra kwaśne, tzn =5,5 ) i sam ten fakt oznacza, że działa drastyczniej. \Owszem, jest naturalne - ale co z tego, jeśli na dłuższą metę tylko bardziej szkodzi przesuszając i poownie wprawiając skórę w ww. błędne koło sebum?
Pacjenci zamiast stosować je na zaostrzenia, używają w profilaktyce. Skóra jest w błędnym kole i sebum przybywa, a profilaktyka zaostrza objawy choroby.


Jeśli miałabym z czystym sumieniem polecić Ci preparat - wypróbuj Fitomed. Żele bazujące na saponinach mydlinicy lekarskiej, z dodatkiem seboregulujących ziół. m. in. szałwii lekarskiej.
Spróbuj także myć skórę przegotowaną wodą... a najlepiej naparem ziołowym. Szałwia lub tymianek nada się świetnie. Lekko zakwaszony napar można stosować jako tonik.


2) toniki

Kiedyś - podstawa, teraz - o co chodzi? Po co?
Toniki nie oczyszczają twarzy. Nie zmywają makijażu.
To uzupełnienie mycia, nadanie kwaśnego pH skórze po jej umyciu.
Dlaczego jest takie ważne? Bo mycie nieodpowiednim preparatem skóry to taki trochę szok, zerwanie całej bariery ochronnej; nie pozostawienie nawet złudzenia. Tonik to takie "złudzenie".
Myjąc twarz mydłem powinien być na szczycie Twojej top 10 w pielęgnacji skóry. Dodatkowo, często mają składniki wspomagające leczenie - kwasy alfa-.beta-hydroksylowe, glukonian cynku, ekstrakty ziołowe (choćby ww. szałwia lekarska).
Tonik zrobisz sama. Nietrwały, ale jednak.
Mięta, tymianek, łopian, szałwia, macierzanka, dąb, wierzba, nagietek...


3) płyny micelarne

Alternatywa dla wody i żelu. Jak w punkcie pierwszym - taka sama zasada działania. Miło by było, gdyb także miały składniki seboregulujące, aby to nie było tylko zmywanie.
Dodatkowo - ma już kwaśne pH, więc może służyć jako uboższy składnikowo tonik.



Masz ulubioną aptekę? Idź. Porozmawiaj. Może za pierwszym stołem skrywa się freak zakochany w skórze i kosmetykach i z radością pomoże Ci dobrać coś odpowideniego właśnie do Twojej skóry, albo da chociaż próbkę do wypróbowania!








czwartek, 18 maja 2017

#1

I takim oto sposobem chyba zacznę wracać do swojej kolorowej normalności.

Nienawidzę przedwiośnia. I wiosny. I lata. Ciepła też. Chcę chłód.
Przedwiośnie - czas najbardziej depresyjny, zero kolorów, takie nijakie nie-wiadomo-co. Nie wiem, z jakiej racji mówi się tak o jesieni! Jesienią przynajmniej są kolory...

No dobra, marne to tłumaczenie siebie, ale naprawdę tak ze mną jest. Kiedy wszystko się "budzi", ja mam serdecznie dosyć. Ciśnienie skacze, kawa pięciokrotna nie wystarcza, nie ma jak trenować, nie ma jak zemdleć (co ze mnie za kobieta?), nic tylko marudzić, narzekać, żłopać kawę i jakoś przetrwać ten najgorszy dla mnie czas - czyli byle do jesieni.
Motywację znaleźć mi bardzo ciężko. Do wszystkiego. Przeskoki z apteki do apteki nie pomagają :) co zaklimatyzuję się w jednej - hop! Teraz Marta pracujesz tam! Ile? A kto to wie?!
Treningi odrzucone, internety odrzucone, doszkalanie na własną rękę odrzucone. Ja, praca, wiosna i ból głowy.
Aż czasem nie wierzę sama własnej matce, że urodziłam się w maju...

No, ale dosyć tego.
Dwa tygodnie temu zmobilizowałam się - jakoś - do powrotu do treningów, diety i uzupełniania wiedzy. Zabawne, ale bardzo lubię się uczyć- pod warunkiem, że nie uczestniczę w systemie edukacyjnym... :)
Tak więc - z ciśnieniem ledwo istniejącym (po pięciokrotnej kawie!), z zawrotami głowy i dusznością - wracam. Na rolkach. Po raz pierwszy od ciąży, jaka radość, mówię wam!
Wracam z lifestylem, z chęcią! Wszystko, byle uciec od wiosny! :D


Czas zacząć pokazywać siebie i to, czym żyję.



poniedziałek, 20 lutego 2017

Przegląd apteczki #1 - kwas acetylosalicylowy

Kwas ASA ma kilka zastosowań. Jako lek przeciwbólowy / przeciwzapalny, na słabe gorączki. W małych dawkach stosowany w kardiologii w celu rozrzedzenia krwi. 

Skupię się dzisiaj na dawce głównie przeciwbólowej >300mg. Sporo z nas stosuje klasyczną Aspirin, jako oryginalny, bezpieczny lek, nie zdając sobie sprawy z tego, jak wiele posiada przeciwwskazań. Masz w swojej apteczce/kosmetyczce aspirin/polopirynę/coffepirine/etopirynę/excedrin migrastop ? Zapraszam więc do lektury.

1) NIE STOSUJ, w przypadku:
- Uczuleń na podobne leki z tych grup -> ibuprofen, ketoprofen, nimesulid. Niestety, ta grupa leków lubi dawać reakcję krzyżowe.

- stwierdzonych zaburzeń krzepliwości krwi i przyjmujesz leki rozrzedzające krew - może nasilać krwotoki i wydłużać krwawienia; tyczy się to również miesiączek. W przypadku obfitych krwawień zrezygnuj całkowicie, może spowodować krwotok. 

- choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy, bo może zaostrzyć chorobę, również, jeśli stosowałeś silniejsze niż hydrokortyzon glikokortykosteroidy. 

- jeśli masz astmę oskrzelową! Nadwrażliwość na kw ASA występuje aż u 0,3 % ludzkości (to DUŻO !) w tym aż u 20% chorych na astmę oskrzelową!

- u dzieci poniżej 12 roku życia! W przebiegu gorączki pod wpływem wirusowej infekcji może wystąpić niebezpieczny zespół Rey'a! Jest to choroba uszkadzająca wątrobę i mózg, która objawia się uporczywymi wymiotami, nadmierną sennością, problemami z mową, brakiem koncentracji. Pojawia się do kilku dni po przebytej infekcji i wymaga natychmiastowej pomocy medycznej... Warto ryzykować? 

- jeśli przyjmujesz meototreksat - lek m. in. przeciwnowotworowy w dawce powyżej 15 mg na tydzień. 

- jeśli masz dnę moczanową. ASA zmniejsza wydalanie kwasu moczowego z organizmu i może zaostrzyć objawy choroby. Nawet małe dawki.

- Masz padaczkę? Zobacz, jakie stosujesz leki. Często stosowany jest kwas walproinowy - a ASA zwiększa jego toksyczność.

- w przypadku chorób serca (przejrzyj leki bliskiej osoby - jeśli przyjmuje digoksynę, to jednoczesne podawanie ASA zwiększy jej działanie.

- u cukrzyków - stosowanie ASA zwiększa działanie leków. 

- nasila działanie niektórych leków przeciwdepresyjnych ( grupa SSRI, np. sertalina)

- jeśli leczysz się na nadciśnienie lekami z grupy inhibitorów konwertazy angiotensyny (np. kaptopryl) - ASA osłabia działanie tych leków. Osłabia działanie również leków moczopędnych, bardzo często kojarzonych w nadciśnieniu. 

2) Ostrożnie, bo -  (możliwe, że się powtórzę, ale to ważne!)
ASA powoduje agregację płytek krwi (nie krzepną). Wykorzystuje się to w kardiologii, ale NIE WOLNO używać tej substancji przed jakimkolwiek zabiegiem operacyjnym. Nawet ekstrakcją zęba :)
Jeśli karmisz piersią - lepiej dzwoń do lekarza, jeśli już musisz. Przenika do mleka. Może spowodować także czasową bezpłodność u kobiet.

ASA może powodować skurcz oskrzeli (atak astmy), pokrzywkę. Jest jednym z najczęściej alergizujących leków. Jeśli cierpisz na katar sienny, omiń ASA.

I kolejna uwaga - jeśli stosujesz przeważnie ASA jako lek od bólu głowy jak chce tego producent np. Etopiryny, wiedz, że regularne stosowanie dawek ASA POWODUJE ból głowy nasilający się wraz z pozostałymi dawkami. Błędne koło, koncernowy sukces... ;) 


POD ŻADNYM POZOREM NIE PODAWAJ DZIECIOM !!!!!!!!!!!!


3) Stosowanie:
To w końcu, kiedy stosować? 
Jeśli już jesteś przekonany/a do Aspiryny i tylko ona Ci pomaga a wykluczone u Ciebie są główne przeciwwskazania wymienione w pkt, 1, to spokojnie, nic Ci nie grozi tak długo, jak długo wiesz, że to nie cukierki i nie możesz ich brać przewlekle. 

Po posiłkach (osłabione destrukcyjne działanie na śluzówkę żołądka), popijając dużą ilością płynu. Nie stosować dłużej niż 3-5 dni.
Maksymalna dawka dobowa - 4,0g. 
Maksymalna dawka jednorazowa - 1,0g. 

Maksymalnych dawek nie wolno nigdy przekraczać - grozi zatruciem!
W zależności od oczekiwanego efektu stosuje się w lekach przeciwbólowych i mieszankach usuwających OBJAWY przeziębienia i grypy - 300 mg - 500 mg jednorazowo.




Blogger coś mi świruje z wielkością czcionki. Próbowałam poprawiać, na marne. Przepraszam za jakość czytania :(



niedziela, 5 lutego 2017

Kategorie wybranych olejów roślinnych

Post ma charakter informacyjny, wskazówki dot. pielęgnacji danego kosmetycznego problemu pojawią się później. Listę i dane będę stopniowo uzupełniać - publikuję w charakterze "obycia się" z grupami i zawartymi w niej olejach.

Z racji chęci wkroczenia w świat pielęgnacji, muszę zrobić kategorię olejów roślinnych.
Oleje są podstawą mojej pielęgnacji ciała i włosów, dodatkowo, w zależności od oleju - wcale nie taką drogą i bardzo wydajną. Odpowiednio dobrany olej do potrzeb skóry jest w stanie bardzo poprawić jej jakość, zniwelować dyskomfortowe problemy.
Dziś zajmiemy się tym, co przysparza największy kłopot początkującym - jaki olej wybrać? 


Przyjrzyjmy się klasyfikacji olejów. Dzielimy je na schnące, półschnące i nieschnące. W praktyce oznacza to stosunek estrów nienasyconych kwasów tłuszczowych i zawartości kwasu linolowego, gamma-linolenowego, (omega-6) i linolenowego, alfa-linolenowego (omega-3) do reszty kwasów tłuszczowych i wytworzenie utlenionej warstwy na powierzchni - w pielęgnacji jest to zdolność "wchłanialności" oleju w pory skóry. Przyjmuje się, że zazwyczaj powyżej 50% to oleje schnące, poniżej 20% nieschnące, a pomiędzy tym przedziałem - półschnące.


1) Oleje schnące

Szczególnie ważne przy bardzo zniszczonych włosach, wysokoporowatych, skórze mieszanej, tłustej i trądzikowej. Szybko jełczeją.  Nie należy przechowywać ich dłużej niż 4 miesiące po otwarciu.

- Olej z krokosza barwierskiego - (Carathmus Tinctorius) zawiera największą ilość kwasu linolowego z olejów roślinnych, Oprócz tego wysoką dawkę witamin A, E. Szczególnie polecany do skóry tłustej i trądzikowej... ale także spowalnia odrost włosków.
Zawartość kwasów nienasyconych:
-  linolowy - 70-85%
-  alfa-linolenowy - 10%
-  oleinowy - 15-25%
Koncentracja w kosmetyku - do 100%

- Olej konopny  - (Cannabis Sativa) - bardzo silne właściwości przeciwzapalne. Świetnie sprawdza się w pielęgnacji chorobliwej skóry łuszczycowej, z atopowym czy łojotokowym zapaleniem skóry, również w przypadku trądziku.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- linolowy - 56%
- alfa-linolenowy - 22%
- gamma-linolenowy - 4%
Koncentracja w kosmetyku - do 100%


- Olej lniany (Linum utitatissimum) - wysoka zawartość kwasu linolenowego (omega-3). Intensywnie regeneruje i wspomaga gojenie się skóry. Idealny do pielęgnacji AZS, trądziku. Stosowany również w tradycyjnej recepturze aptecznej. Źródło witaminy F.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- alfa-linolenowy - 48-60%.
- linolowy - poniżej 20%
- oleinowy - 10-18%
Koncentracja w kosmetyku - do 100%


- Olej jojoba (Simmondsia Chinesis) - ściśle rzecz biorąc, to nie olej, a płynny wosk. Zawiera witaminę E,F, skwalen i sporo fitosteroli. Obniża poziom kwasowości skóry; idealnie sprawdzi się przy pielęgnacji skóry z łupieżem. Wskazany do każdego typu cery, ale szczególnie dobry jest to... zaskoczenie! tłustej i trądzikowej.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- kwas oleinowy - 5-15%
- kwas erukowy - 10-20%
- kwas eikozenowy -65-80%
Koncentracja w kosmetyku - do 100%

- Olej z wiesiołka dwuletniego - (Oenothera biennis) - zawiera wysoką zawartość kwasu linolowego, fitosteroli, witaminy E. Nadaje się do pielęgnacji każdego rodzaju skóry.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- alfa-linolenowy - poniżej 2%
- linolowy - 70-75%
- gamma-linolenowy - 10-15%
- oleinowy - 3-5 %
Koncentracja w kosmetyku - do 100%

- Olej z ogórecznika lekarskiego - (Borago Officinalis) - zawiera spore ilości kwasu gamma-linolenowego, działa bakteriobójczo i przeciwzapalnie, reguluje pracę gruczołów łojowych. Szczególnie polecany do skóry z ŁZS, trądzikiem.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- linolowy - 34-40%
- gamma-linolenowy - 18-25%
- oleinowy - 13,5 -18,5 %
Koncentracja w kosmetyku - do 100%


2) Oleje półschnące - świetnie będzie się nadawać do pielęgnacji skóry normalnej, suchej, starzejącej się oraz do włosów o porowatości w stronę średniej. Idealne do pielęgnacji całego ciała. Po otwarciu nie przechowywać dłużej niż 6 miesięcy.

W ich skład wchodzą przede wszystkim glicerydy kwasu linolowego (omega-6) i oleinowego (omega-9)

- Olej tamanu (Canophyllum Inophyllum) - w ostatnim czasie bardzo popularny olej o wyjątkowo silnych właściwościach przeciwzapalnych i sprzyjających gojenie zmian skórnych. Polecany do skór problematycznych trądzikowych. Za działanie odpowiedzialne są dwa kwasy - kallofillowy i kallofilloidyna - flawonoidy przeciwobrzękowe, przeciwzapalne i przeciwbakteryjne.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- linolowy - 33,7%
- oleinowy - 35,5 %
Koncentracja w kosmetyku:
- punktowo na wypryski do 100%
- na całą skórę objętą zmianami - od 5 do 20% maksymalnie

- Olej sezamowy - do skór przesuszających się, łuszczących. Bardzo skutecznie uelastycznia skórę. Pomaga zapobiegać nawrotom łuszczycy.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- linolowy - 41-45%
- oleinowy - 41-43%
Koncentracja w kosmetyku: do 100%


- Olej z orzechów arachidowych (Arachis Hypogaea) - uniwersalny, pielęgnujący olej do skóry przesuszającej się. Przez ograniczoną wchłanialność bardzo dobry do masażu.
Problem z użytkowaniem tego oleju polega na zmiennej ilości kwasów tłuszczowych i jednoczesne balansowanie na poziomie tłuszczów półschnących i nieschnących, dlatego powinny używać go osoby, które raczej nie mają problemu z działaniem komedogennym olejów.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- linolowy - 13-45%
- oleinowy - 36-72%
Koncentracja w kosmetyku - do 100%

- Olej migdałowy - kolejny olej o bardzo uniwersalnym użyciu na pograniczu półschnących i nieschnących. Nadaje się nawet do wielu cer trądzikowych, idealnie je ożywia.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- alfa-linolenowy - 15-22%
- oleinowy - 70-80%
Koncentracja w kosmetyku - do 100%


3) Oleje nieschnące - największe ilości kwasów tłuszczowych omega-9 (kwas oleionowy) oraz nasyconych. Najlepsze do skór suchych, bardzo suchych, zniszczonych, starzejących się. Włosy średnio i niskoporowate będą zachwycone - w mniejszych ilościach rozcieńczone będą świetnie się spisywały w pielęgnacji włosów średnio i wysokoporowatych.


- Oliwa z oliwek (Olea europea) - zawiera najwięcej kwasu oleinowego, przez co jest świetnym emolientem do pielęgnacji skór nadmiernie wysuszających się, łuszczących.
Zawartość nienasyconych kwasów:
- oleinowy, 75%

- Olej makadamia - (Macadamia integrifolia) - bardzo skuteczny w przypadku skór stykających się na co dzień z detergentami i kurzem. Zawiera składnik ludzkiej skóry - kwas palmitooleinowy, łatwo tolerowany i przyswajalny, przez co może się sprawdzać we wszystkich rodzajach skóry.
Bardzo dobrze regeneruje i odżywia.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- oleinowy 57-61%
Innych:
- palmitooleinowy - 14-20%

- Olej awokado (Peressa gratissima) - ciężki, treściwy olej. Tak jak olej makadamia, zawiera bardzo łatwo przyswajalny przez skórę kwas palmitooleinowy. Wygładza, regeneruje i koi skórę. Do skór przesuszonych, wymagających intensywnej regeneracji. Rozcieńczony olejem schnącym nada się do przesuszających się i suchych.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- linolowy - 10-20%
- oleinowy - 31%
Inne:
- kwas palmitooleinowy - 5-80%

- Olej rycynowy - (Ricinus Communis) - olej stosowany tylko w rozcieńczeniu wspomagająco na skórę głowy, jako rozpuszczalnik dla kwasu salicylowego. Ładnie wspomaga porost włosów, jednak jest bardzo ciężki do rozsmarowania i używany solo może bardzo przesuszać skórę. Stosowany szeroko w ochronnych sztyftach do ust i błyszczykach - nie schnie, nadaje najintensywniejszy połysk ze wszystkich olejów.
Zawartość kwasów nienasyconych:
- linolowy - 5-7%
- oleinowy 3-7%
- rycynolowy 80-91%
Koncentracja w kosmetyku:
- 100% - odżywka do rzęs
- 3-20% - kosmetyki na skórę


- Olej kokosowy (Cocos Nucifera) - natłuszcza, pielęgnuje skórę suchą i bardzo suchą. Bardzo wysokie ryzyko komedogenności. Ma działanie przeciwgrzybiczne (kwas laurynowy).
Zawartość nienasyconych kwasów:
- linolowy - 1-2%
- oleinowy - 4-12%
Zawartość nasyconych kwasów:
- laurynowy 44-55%
- mirystynowy - 6-21%
- palmitynowy 7-12%
- stearynowy - 2-5%
- kaprynowy - 4-10%
- kaprylowy - 3-8%

- Masło shea (Butyrosperum parkii) - mimo swojej stałej, miękkiej konsystencji ładnie tolerowany przez skórę. Szczególnie polecany do skóry suchej, przesuszonej, pozbawionej naturalnej warstwy lipidowej (w tym skóra z AZS).
Zawartość nienasyconych kwasów:
- kwas oleinowy - 45-50%
Zawartość nasyconych kwasów:
- stearynowy - 30-40%



J.w. -> notka będzie regularnie uzupełniana o wybrane oleje i tłuszcze stałe.


Literatura:

- Biuletyn Wydziału Farmaceutycznego Akademii Medycznej w Warszawie, 1, 2005
- Chemik, nr 2/ 2014
- Noszczyk M. Kosmetologia pielęgnacyjna i lekarska. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2012
- Martini N.C.: Kosmetologia i farmakologia skóry. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2007
- S. Kohlmunzer, Farmakognozja, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2003

piątek, 27 stycznia 2017

Podstawowa wiedza, którą o suplementach diety MUSISZ mieć!

Suplementy diety, często kupowane jako zamienniki niektórych leków (choćby witamin) w większości obywateli nie wzbudzają wielkiej grozy. Ze mną było tak samo.
Ale, ludzką rzeczą jest wiedzę zdobywać i horyzonty poszerzać. Dzisiaj przyjrzymy się jednemu z największych PROBLEMÓW asortymentu aptek - suplementom diety.

W tym momencie idź po ulubioną kawę, herbatę z imbirem czy po prostu przynieś swój koszyczek z lekami i przejrzyj, ile z nich jest suplementami.

Po pierwsze i najważniejsze - Suplement diety to nie lek. Nie leczy. Nie ma prawa stać w aptece obok leków (tak, wiem, złudzenia idealistyczne, a raczej, martwe prawo)
Suplement diety to żywność. Tak, dobrze czytacie - to żywność.
Producent, chcąc wpuścić do obrotu kolejny zacny wynalazek (kłaniam się nisko marce Aflofarm! większość reklam w TV to ich wymysły... tylko nie podają swojej marki. Nie dziwię się.) musi jedynie zgłosić go do Inspekcji Sanitarnej. Tak, Sanitarnej, nie Farmaceutycznej.
Zgłasza nazwę, postać, wzór oznakowania, skład ilościowy, niezbędne dane firmy...
Pracownicy ów inspektoratu weryfikują te dane pod kątem potencjalnego ryzyka i produkt po nieco dalszej drodze ląduje w telewizji, hurtowni i w końcu w aptece.
Dlaczego w aptece, ja się pytam? Skoro to żywność, czemu nie wywiozą tego do spożywczaka?! :)

Uprościłam nieco drogę powstawania suplementu, ale na jedno, najważniejsze musimy zwrócić uwagę - brak badań dotyczących oddziaływania składników na siebie w suplemencie złożonym, brak badań dotyczących działań preparatu w ustroju człowieka, brak badań faktycznie potwierdzających zawartość jakościową ilość substancji w preparacie, brak wymogu badań jakichkolwiek.

Suplementy diety są tak łatwo wytwarzane zamiast leków, mimo, że mają często podobne składniki, aby właśnie te badania ominąć. Badania kosztują.
Dodatkowo, suplementy diety nie mogą mieć sugerowanego oddziałyania farmakologicznego (Dz.U. z 2006, nr 171, poz. 1225z późniejszymi zmianami). Positivum, znacie? Znowu Aflofarm. Jesteś zdenerwowany? Weź. Uspokoisz się i wyśpisz. To zalecenia skierowane do leków, nie suplementów. Dodatkowo, czy zbadał ktokolwiek jak oddziałuje na siebie melisa i chmiel w tym preparacie? Durne pytanie! Oczywiście, że nie. A składa się tak zabawnie, że takie połączenie wzbudza wątpliwości do jakości i bezpieczeństwa stosowania. W badaniu chromatograficznym występuje brak sygnałów związków czynnych dla liścia melisy lekarskiej, która ma naukowo udokumentowane działanie uspokajające...
Mało?
Dorzućmy brak kontroli farmaceutycznej na poziomie wyrobu. Nikt nie bada, czy podczas izolowania składników chemiczny rozpuszczalnik jest odpowiednio zneutralizowany. Nikt nie sprawdza zanieczyszczeń surowca.
A jak to ma się z postacią suplementów? Są dostępne w kapsułkach, tabletkach, ampułkach... Sprzedawanie ich w postaciach leku błędnie sugeruje, że sięgamy po coś równoznacznego z lekiem. Na dodatek, wybierając taki preparat tracą producenci leków roślinnych, którzy muszą spełniać wszystkie te wymogi, których ww. suplementy nie spełniają...


Kwiatek na końcówkę! To, że producent na opakowaniu da ekstrakt z niesamowicie modnej rośliny, milion rodzajów i połączeń witamin, minerałów, nie znaczy, że w Twojej tabletce to jest. Jak wspomniałam, jakościowo nie bada tego nikt. Za cenę suplementu możesz dostać niesprecyzowane (mniej lub więcej) ilości ww. substancji lub... mąkę ziemniaczaną w warstwie powlekającej. Czyli wcale.
Life is brutal... ;-)

Nie twierdzę jednak, że żaden suplement tego nie ma. Są suplementy godne popatrzenia, wypróbowania, których producent inwestuje w badania. Oczywiście, są, ale skąd przeciętny pacjent ma wiedzieć, jaki to suplement? Nie sugerujmy się reklamami. Idź do lekarza! Farmaceuci i technicy też po coś są w aptekach. Pytajmy! Z pewnością osoba za pierwszym stołem pomoże nam w wyborze najbardziej odpowiedniego preparatu do naszych potrzeb, jeśli jest taka konieczność - właśnie po to tam jesteśmy. Nie decyduj sam!

Przy następnej wizycie w aptece upewnijcie się, czy naprawdę potrzebujecie suplementów diety, czy nie da się tego zastąpić prawdziwą dietą. Zamiast tabletki witaminowej - zbadajcie poziom witamin, jeśli rzeczywiście macie niedobory - dorzućcie kilka/kilkanaście złotych, jeśli już musicie kupować i nie uzupełnicie niedoborów dietą - zainwestujcie w lek o zbadanej przyswajalności, czystości mikrobiologicznej i co najważniejsze, bezpieczeństwie stosowania.


Nie da się w jednej notce zmieścić wszystkiego, co trzeba wiedzieć. Jak będę mieć mniej czasu (!) to zdyscyplinuję się do regularnego poszerzania treści. Póki co - jabłko w dłoń i w świat!



Literatura:
Prof. dr hab. farm. Mirosława Krauze-Baranowska, Panacea, 2014
mgr farm. Marcin Piątek, mgr.farm.1/2016