środa, 21 grudnia 2016

Lewoskrętność witaminy C

Coraz częściej zdarza się pacjentom pytać o witaminę C - lewoskrętną.
Przedstawia się ją jako naturalniejszą, lepiej przyswajalną...
Czy zastanawialiście się, co to oznacza?

Cofnijmy się do zajęć z chemii w szkole średniej. Istnieje coś takiego, jak stereoizomeria. Oznacza to, że określony związek chemiczny może występować w kilku formach rozmieszczenia podstawników w przestrzeni (chodzi konkretnie o podstawnik hydroksylowy - OH). Przerzucając trójwymiarowy wzór na płaszczyznę, dostajemy wzór Fischera, na którego podstawie przyporządkowujemy cząsteczkę do szeregu L lub D.
I jeśli w tym związku, po przerzuceniu na płaszczyznę, w przedostatnim atomie węgla ów grupa jest po prswej stronie - mamy do czynienia z konfiguracją D. Jeśli po lewej - L.
Odnosi się to TYLKO do kształtu cząsteczki, nie skręcalności optycznej :).

Skręcalność optyczną substancji sprawdza się polarymetrem. Odpowiednie stężenia roztworów substancji badamy w zakresie skręcalności światła spolaryzowanego.

I teraz uwaga - farmakopealnie jako surowiec leczniczy jest kwas askorbinowy. Dodatkowo, wg monografii skręca światło spolaryzowane w zakresie od +20,5 do  + 21,5. Dodatnia wartość oznacza skręcalność w prawą stronę, bez znaczenia, czy substancja jest w konfiguracji L czy D.

Dlaczego używa się określeń lewoskrętna? Któż wie. Najprawdopodobniej ktoś to wymyślił, a firmy farmaceutyczne podchwyciły, by zysksć jeszcze więcej.
Każda witamina C zarejestrowana jako lek musiała przejść szereg kosztownych badań. Suplementy diety to żywność, nie leki, nikt tego w żaden sposób nie ma obowiązku badać, odchodzą dodatkowe koszta... a i tak taka substancja potrafi kosztować kilkukrotnie więcej.
 Czy ktokolwiek z was widział "lewoskrętną" witaminę c zarejestrowaną jako lek?
Jeśli tak, proszę o dokładną nazwę preparatu, bo sama jeszcze się z tym nie spotkałam :).



Literatura:
- FP X, tom 1
- McMurry J, Chemia organiczna cz. 1, PWN, 2003
- Linthorst J.A., Polarimetry and stereochemistry: thr optical rotation of vitamin c as a function of pH, Education Quimica, 2014

piątek, 21 października 2016

peelingi kwasowe do użytku domowego

Notka jest notorycznie długa, więc zabezpiecz się w kawę, herbatę czy od razu, jakieś ciastko z kremem. I zjedz je za mnie. Jestem na odwyku słodyczowym...
Kwasy w dermatologii to bardzo obszerny temat, zostanie więc podzielony w czasie na kilka części.
Ze względu na jesień,  wiele osób decyduje się na zabiegi kwasowe na skórze z różnych powodów – zapobieganie starzenia skóry, rozjaśnianie przebarwień, oczyszczanie, leczenie trądziku czy nawet zapalenia łojotokowego lub zaburzeń rogowacenia skóry. Powody, mimo że są różne, sięgają do jednego rozwiązania, z którego jest kilka możliwości.
Dziś skupię się przede wszystkim skupię się na ogólnej charakterystyce peelingów kwasowych oraz preparatach dostępnych odręcznie – w aptece.

Najważniejszym jednak, co musicie wiedzieć, jest fakt, że zawsze zaczynamy stosować preparat z danym kwasem zaczynając od możliwie najniższego stężenia.  Stosując jako peeling krem z kwasem, nie używajmy go częściej niż raz – dwa razy w tygodniu (>5-10%), lub co wieczór (<5%). Wartości te są przybliżone, ale pamiętaj, że jeśli masz skórę nadreaktywną i kiedyś próbowałaś podobnego kremu z np. 2% kwasem salicylowym który Cię podrażnił, to lepiej omiń kwasy szerokim łukiem. Preparaty te nie są dla każdego. Może być skóra wrażliwa, reagująca od razu pieczeniem i rumieniem na małe stężenie ale może być i taka, której absolutnie nic nie będzie przy wyższych stężeniach. To tylko kosmetyki, wiele musimy wypróbować na własnej skórze… co nie znaczy, że musimy próbować wszystkiego.  Obserwuj swoje reakcje. Skórę jak włosy – można zniszczyć.
Nie stosując się do tej wskazówki, narażasz siebie na pęcherze, zaczerwienienia, podrażnienia, pieczenie.Koniecznie pamiętaj o ochronie UVA/UVB ! Promieniowanie ultrafioletowe występuje ZAWSZE, a skóra podczas peelingów kwasowych jest pozbawiona warstwy rogowej naskórka, która dałaby jakąkolwiek ochronę, narażając na podrażnienia i przebarwienia!Jeśli nie chodzi Ci o wygładzenie/peeling twarzy a o leczenie trądziku – poczekaj,  za jakiś czas postaram się przygotować obszerne notki na temat każdego z zagadnień ww. na temat kwasów w dermatologii do kupienia w aptece.
Umieściłam w notce kwas azelainowy, jednakże nie należy traktować go jak kwas peelingujący – jest to lek na określone dolegliwości skórne i przy odpowiedniej terapii prowadzonej przez lekarza może naprawdę pomóc skórze. 


Chemiczne złuszczanie naskórka jest po prostu wygodne... ale może być i problematyczne. Przykłady wielu preparatów, które podałam, nie odnoszą się do "peelingów" a do "kremów". To tylko nazwa. Najważniejsze jest działanie, które musicie wypróbować i zatwierdzić lub odrzucić. Może być tak, że np. krem z 3% kwasem migdałowym was złuszczy po nocy. Dzisiaj potraktujemy te preparaty jak peelingi - jeśli się przekonasz pozytywnie, za miesiąc potraktuj je jak kremy do częstszego użycia.Jak zauważycie, większość kwasów jest jakby stworzona do skóry trądzikowej ;-) wszystko z powodu budowy skóry tłustej i normalnej. Jest grubsza, naskórek szybciej narasta i potrzebuje złuszczania. Skóra sucha jest z reguły cieńsza i nie występują podobne kłopoty. Przy skórze suchej będziemy używać innych kwasów... o których niedługo :-) 
W dermatologii i kosmetologii używa się  przede wszystkim organicznych kwasów:
 AHA (alfahydroksykwasy) – migdałowy, pirogronowy, mlekowy, glikolowy. Rozpuszczają się przede wszystkim w wodzie. Skóra przyzwyczaja się do ich działania – w reakcji obrony naskórek pogrubia się, co wykorzystywane jest w kuracjach przeciwstarzeniowych i wygładzających zmarszczki.BHA (betahydroksykwasy) – salicylowy, rozpuszcza się w tłuszczach, przechodzi przez sebum do porów.kwasu dikarboksylowego – azelainowego.

1) Kwasy AHA:
 - Glikolowy – szczególnie zastosowanie ma w spłycaniu drobnych zmarszczek  i prewencji głębokich.
Pobudza odnowę komórkową przez syntezę kolagenu, pogrubia naskórek. Efekt peelingujący pojawia się dzięki rozluźnieniu i rozerwaniu warstwy rogowej naskórka. Normalizuje zaburzenia rogowacenia naskórka.  Osoby z problemami skórnymi typu trądzik różowaty, cera naczyniowa, atopowa i przesuszona powinni zachować szczególną ostrożność… a nawet zrezygnować.W aptece jest coraz więcej produktów z tym kwasem – polecanie zacząć mogę od świetnego kremu Avene triAcneal (6%), który ośmieliłam się wypróbować na mojej naczyniowo-różowatej cerze i jestem naprawdę zadowolona, przechodząc przez Dermedic Hydrain peeling enzymatyczny (6%, swoją drogą, bardzo ciekawy produkt… innym razem poruszę ten temat), Iwostin Lucidin serum (12%) i kończąc na serum Biodermy z serii Sebium (15% !). Dwa ostatnie preparaty pamiętajmy, do stosowania tylko 1-2 razy w tygodniu i do zmycia po określonym czasie!


 - Migdałowy – ostatnio jeden z najpopularniejszych kwasów. Wykazuje właściwości silne właściwości antytrądzikowe dzięki zdolności rozpuszczania się w tłuszczach. Działa łagodnie i powoli, nie wnika głęboko w skórę. Łagodnie złuszcza, hamuje łojotok, rozświetla przebarwienia. W aptece najbardziej popularne i w dobrych cenach są kremy ze stężeniem 3% (Ziaja, Liście Manuka, krem na noc), 5%, 10% (Pharmaceris). Generalnie stosuje się tego typu preparaty jako przygotowanie do właściwego zabiegu  50% kwasem migdałowym, który wykorzystywany jest szeroko w kuracjach przeciwstarzeniowych, ale oczywiście, niższe stężenia stosowane regularnie zdecydowanie pomogą w walce z trądzikiem czy łojotokiem.
 - Mlekowy – znany zazwyczaj z płynów do higieny intymnej… choć jego zastosowanie w preparatach do skóry trądzikowej także ma zastosowanie. Znaleźć go można w maseczkach „peelingujących”, np. Novaclear Acne. Złuszcza, dezynfekuje, hamuje namnażanie się bakterii, obniża pH skóry, poprawia strukturę kolagenu… i ponoć ujędrnia ;-)Niestety, w ww. preparacie nie zauważyłam właściwości peelingujących, zbyt niskie stężenie. Widywałam kiedyś krem Keranorm, mimo podłoża węglowodorowego, bardzo ładnie złuszczał naskórek.
Pirogronowy – w połączeniu z wodą przechodzi w kwas mlekowy (patrz wyżej). Preparat: Qcera, 5%.


2. Kwas BHA: 
- Salicylowy –  jedyny kwas używany w dermatologii z tej grupy. Generalnie jest lepiej tolerowany przez skórę; dużo rzadziej występują podrażnienia i nadmierne złuszczanie się naskórka (co naprawdę może być uciążliwe!). Poprzez swoje spokrewnienie z kwasem acetylosalicylowym (aspiryna!) wykazuje działanie przeciwzapalne, sprzyjające szybszemu gojeniu się ran. Jeden z lepszych kwasów do skojarzenia przy leczenia trądziku – wnika w skórę i mieszki włosowe dzięki swojej zdolności rozpuszczania się w tłuszczach. Zazwyczaj w aptece mamy kremy 2% o działaniu mikrozłuszczającym (Sebium Global Biodermy, Normacne Dermedica na noc, Effaclar K+… ładują go do większości kremów ;-) ) W efekcie pory są oczyszczone; mniej zanieczyszczeń powstanie.Do stosowania codziennego w wygładzaniu skóry przy trądziku zaskórnikowo-grudkowym. Można spokojnie łączyć z AHA, efekt wygładzenia będzie dużo lepszy przez podwójne działanie spowodowane różną rozpuszczalnością. 
UWAGA: coraz częściej się zdarza keratyzacja skóry głowej. Łuszczyca, ciemieniucha. Kwas salicylowy bywa rozwiązaniem dzięki dodatkowym działaniom antybakteryjnym (oliwka salicylowa nakładana na około godzinę przed myciem na samą skórę głowy - salicylol).

3. Dikarboksylowy - azelainowy

Szczególnie polecany przy odmianach trądziku. Działa przeciwzaskórnikowo, przeciwzapalnie.Najlepszy kwas do skóry naczyniowej. Hamuje zwiększenie stężenia katelicydyny, która prowadzi do stanu zapalnego, rozszerzeń i proliferacji naczyń krwionośnych, co jest niezwykle ważne dla skór z trądzikiem różowatym (!!!!!!!).  Reguluje proces keratyzacji naskórka, przez co pojawia się mniej grudkowych zmian na skórze. Stosowany także w leczeniu fotostarzenia, łuszczycy, przebarwień. Dostępny w kilku preparatach – najpopularniejszym jest Skinoren Bayera (LEK) w stężeniu 15%, 20% oraz wspomniana już przy alfa hydroksykwasach Qcera – oprócz pirogronowego zawiera kwas azelainowy, również w stężeniu 5%.
Kwas ten jest w wykazie substancji silnie działających, należy być szczególnie ostrożnym przy stosowaniu.Więcej o tym kwasie w notkach poświęconych schorzeniom skóry naczyniowej i trądziku. Kiedyś. :)





Piśmiennictwo:
Th!nk, A. Flis, K. Pikul, nr 1(13) 2013
Postepy Hig Med Dosw, A. Kapuścińska, I. Nowak,  2015
R. Reszke, J. Szepietowski, Kwas azelainowy w lecznictwie dermatologicznym w świetle
aktualnego stanu wiedzy, Przegląd Dermatologiczny, 2016, 103


poniedziałek, 19 września 2016

Ryż z owocami

"Fit życie" jest od dawna moim życiem... ale chyba tylko przez syndrom szwedzki. Nie podążam za modą - chcę po prostu zachować zdrowie, a jeśli to dziś jest w modzie, to mam nadzieję, że ta moda będzie już zawsze na topie :). Ale tak szczerze - gdybym nie dopuszczała rozsądku do głosu i żyła żołądkiem - nie mieściłabym się w drzwiach. Podwójnych.
O śniadaniach także napisano już chyba wszystko co można było, więc... ja dodam tylko przepis na smaczne, zdrowe, słodkie śniadanie, które zjedzą także dzieci. To taka miła alternatywa, dla owsianek, kiedy nie można już na nie patrzeć... ;) 

2 porcje:


100 g ryżu pełnoziarnistego
2 małe jabłka
2 małe gruszki
łyżka pestek dyni
cynamon
50 ml mleka 
150 ml wody


Ryż opłukać i zalać wodą z mlekiem. Gotować 15 minut i dodać pokrojone owoce, dusić pod przykryciem aż cały płyn wsiąknie w ziarna. W zależności od preferencji - owoce można dodać później, pod koniec gotowania ryżu, będą bardziej jędrne. 
Dosypać kilka szczypt cynamonu do smaku, posypać pestkami dyni.

Przygotowanie to około pół godziny - długo - ale ryż też gotuje się sam, nie trzeba nad tym stać, więc... śniadanie idealne jeśli wstajemy o czasie ;) 






niedziela, 11 września 2016

Biotyna!

Zadbane włosy i paznokcie to wynik genów? Może po części.
Z włosami nie mam żadnego problemu - mogę nieskromnie powiedzieć, że są zadbane i jestem bardzo zadowolona z ich wyglądu. Z paznokciami nieco sprawa się komplikuje - od zawsze były cienkie i wyginające się, co doprowadzało do pęknięć w przy odroście + zdzieranie do miazgi, co efektowało cofaniem się różowej płytki paznokcia... brzmi strasznie, jest straszne, a pielęgnacja bardzo zajmująca, aby zwyczajnie, nie było bólu ;)
Na rynku jest miliard preparatów zawierających biotynę w różnej dawce. Od suplementów po lek i kosmetyki, i wszystko tak pięknie obiecuje poprawę - włosy przestaną wypadać, paznokcie się łamać...


Biotyna to witamina z grupy B. Dokładnie - B7. Jej działanie warunkuje budowa - zawiera cząsteczkę siarki, która wchodzi w skład keratyny - substancji budulcowej zewnętrzej struktury ciała. Siarka pomaga stworzyć więcej tego składnika, co skutkuje poprawą wyglądu włosów, paznokci i kondycji skóry. Regulują przetłuszczanie i keratyzację naskórka; może być zbawienna przy leczeniu trądziku. Hamuje łojotok, reguluje pracę gruczołów łojowych. Sprawdza się także w problemach z łuszczycą.

Moje spostrzerzenia są pozytywne. Biorąc biotynę zauważyłam poprawę w paznokciach przede wszystkim. Jeśli chodzi o preparaty - ze wszystkich dostępnych na pewno wyróżnia się Biotebal (5mg), zarejestrowany jako lek. Ma najwyższą dawkę i udowodnione badaniami działanie... ale ja i tak bardziej upodobałam sobie Vitapil (0,8mg) i preparaty drożdżowe firmy Humavit. Niby suplementy, a działają. Paznokcie się wzmacniają, włosy szybciej rosną. Z moim trądzikiem różowatym nie wiem czy da się cokolwiek zrobić ;-)

Co ciekawe - badania potwierdzając skuteczność biotyny na wypadające włosy i paznokcie uznały za dobrą dawkę 2,5 mg. Przy chęci delikatnej poprawy stanów urodowych nie musimy brać całej tabletki, jak chciałby producent. Można spróbować :)

Byłoby idealnie, gdyby na np. wypadające włosy dodatkowo także zewnętrznie aplikować kosmetyk z biotyną. Pamiętajmy, że branie tylko doustnie preparatów na walkę z wypadającymi włosami to jak walka z przesuszoną skórą przy stosowaniu tylko kapsułek doustnych... Skóra głowy to wciąż skóra, (i to zazwyczaj identycznie zachowująca się jak skóra twarzy!) - potrzebuje składników odżywczych.
Biotebal wypuścił szampon i odżywkę z biotyną. Jak dla mnie, jest bardziej to korzystanie na popularności leku. Moja ulubiona odżywka do skóry głowy to z firmy Fitomed do włosów tłustych /  z łupieżem. Włosy po niej rosną jak szalone, a cena jest rzecz jasna, niższa. Mimo, że nie mam wypadających ani słabych włosów, przeciwnie, bardzo gęste i długie, stosuję tego typu wzmacniające odżywki na skórę głowy za każdym myciem.

W dalszym ciągu zachęcam do naturalnej suplementacji biotyną. Dobrze zbilansowana dieta jest w stanie zastąpić wszelkie suplementy. Jest jej najwięcej w wątróbce (102 mg/100g) i jajkach (54 mg / 100g).

niedziela, 10 lipca 2016

Lista ziół fotouczulających

Niekótrzy boją się zdobyć przebarwienia na opaleniźnie, bolesnych powikłań depilacji laserowej lub po prostu - boją się bólu, jaki może wywołać nieostrożność w stosowaniu ziół w kombinacji z promieniami UV.
Metabolity wtórne roślin mogą wejść w reakcję z promieniowaniem UV i w efekcie doprowadzić do bolesnego poparzenia, intensywnych przebarwień czy nawet bąblowej wysypki na skórze. Nie należy także wpadać w paranoję  - pamiętajmy, że przy ochronie przeciwsłonecznej przy stosowaniu niektórych z tych ziół czy jednorazowym zażyciu/użyciu wcale nie musi wystąpić reakcja alergiczna. 

1) Ziele nostrzyka  (Melilotus Officinalis, Melilotus Altissimus) - wchodzi w skład preparatów poprawiających krążenie żylne - zawiera substancję dikumarol, która pobudza obieg chłonki zmniejszając obrzęki. Wchodzi w skład tabletek tonizujących Labofarm. Stosowany zewnętrznie ma właściwości rozmiękczające skórę. 

2) Amik większy (Amni Majus) - może spowodować uczulenie na światło, które prowadzi do repigmentacji skóry, co wykorzystywane jest w bielactwie. Przy opalaniu się może spowodować intensywne stany zapalne skóry. Zawiera ksantotoksyny oraz bergopten.

3) Arcydzięgiel litwor (Angelica Archangelica- poprawia trawienie, reguluje pracę jelit. Działa spazmolitycznie. Zawiera bergopten, angelicynę, ksantotoksyny. 

4) Ruta (Ruta Graveolens) ze względu na bardzo bogatą ilość substancji (oprócz fotouczulających furanokumaryn zawiera m.in. alkaloidy chinolowe, furochinolowe, flawonoidy) jest wyjątkowym surowcem. Przede wszytskim działa spazmolitycznie, może działać słabo uspokajająco.

5) Barszcz sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi), seler (Apium Graveolens) pietruszka (Petroselinum crispum), pasternak (Pastinaca sativa) - cała rodzina rodziny selerowatych (Apiaceae) zawierają furanokumaryny. Tak jak barszcz może zawierać ich dużo, pozostałe surowce nie są tak bogate w ich skład. Na szczególną uwagę zasługuje barszcz sosnowskiego - nie trzeba spożywać ani dotykać rośliny, aby dostać poparzenia słonecznego. Furanokumaryny z tej rośliny bardzo łatwo migrują!

6) Dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum) - zawiera hyperycynę o udowodnionym działaniu przeciwdepresyjnym oraz uczulającym na światło. Hyperycyna jednak przechodzi tylko do roztworów olejowych oraz alkoholowych. Co ciekawe, czasami używa się niewielkich ilości takiego wyciągu w preparatach do opalania.
Hyperycyna nie przechodzi do wyciągów wodnych oraz naparów, zatem herbatka z dziurawca, stosowana w zaburzeniach przewodu pokarmowego nie będzie powodowała nieprzyjemnych dolegliwości.

7) Olejek eteryczny z cytrusów i bergamotki - zawierają kumaryny (bergopten), które także będą uczulać przy promieniowaniu UV. Szczególnie silnie alergizuje bergamotka.


W razie potwierdzania internetowych informacji dot. innych roślin, będę listę uzupełniać. 



Konsultacja naukowa - dr n. farm. Marcin Ożarowski



Piśmiennictwo:
Panacea, kwiecień-czerwiec 2011 r.
S. Kohlmunzer, Farmakognozja
A. Ożarowski, Ziołolecznictwo

środa, 29 czerwca 2016

Filtry UV a witamina D3?

Ogromny BOOM na wit. d3 trwa już jakiś czas. Nachalne wymuszanie suplementacji (już nawet nie sugestie!) penetruje ze wszystkich stron... Czy rzeczywiście, słusznie?

Witamina D3 tworzy się pod wpływem promieniowania UVB w naskórku. Nie tworzy się jednak znikąd - w naskórku mamy prekursor (7-dehydrocholesterol), który do przekształca się w substancję transportowaną do wątroby (cholekalcyferol), gdzie jest syntezowany w kalcydiol i dopiero w nerkach przekształca się w aktywną biologicznie witaminę D3 - kalcytriol.

Co istotnie ważne - cholekalcyferol tworzy się TYLKO na długości fal 290-320 nm, a więc dokładnie takim, na jakich występuje ryzyko poparzenia słonecznego. Oznacza to, że witamina D3 będzie najintensywniej tworzyła się w naszej skórze w godzinach szczytu (11-16), kiedy promienie słoneczne mają określony, wysoki zakres nm.
poście o filtrach przeciwsłonecznych pisałam, że filtry UVB są aktywne na długości fal grożących poparzeniem słonecznym oraz, że różnica między SPF 50 a SPF 30 może wynosić zaledwie 2%.

Niestety, ale stosując filtry przeciwsłoneczne w zależności od naszego zapotrzebowania blokujemy syntezę cholekalcyferolu. Zakres tworzenia się witaminy D3 = zakres ochrony filtrów UVB, a zablokowanie dostarczenia do skóry promieniowania UVB = zablokowanie syntezy.
Co ciekawe, melanina w skórze tworzy "tarczę", przez którą ciężko zsyntezować witaminę; rasy ciemne tworzą jej znacznie mniej niż białe.

Powyższą zależność zbadano stosując zalecaną ilość filtrów na powierzchnię ciała (0-2mg/cm^3 ciała, czyli około 1-1,25 ml filtra na twarz, 30 ml na ciało). Oczywistym będzie, że jeśli zastosujemy filtra mniej, synteza może "ruszyć", jednak zawsze wydajność będzie znacznie ograniczona, a dodatkowo - narażeni jesteśmy na większą ilość groźnych i rakotwórczych promieni UVB.

Co jeśli zastosowalibyśmy niższą wartość filtra?
Określony faktor wydłuża czas bezpiecznego przebywania na słońcu. Dla SPF 6 będzie to 6x dłuższe niż naturalne (dla ras białych ciężko opalających się - około 5-10 minut x6...), a kiedy filtr "wyczerpie się", jesteśmy bez ochrony, narażeni całkowicie na promieniowanie. Dodatkowo, ochrona UVA przy tak niskim filtrze wynosiłaby zaledwie 2...
Przeprowadzając bilans korzyści i strat każdy będzie myślał swoimi kategoriami, ja jednak, jako osoba niezbyt przepadająca za słońcem i palona przez nie wieeele razy (czerniak będzie jak nic!) spisuję oba sposoby na straty całkowite. Z drugiej strony, nie wiem jak wy, ale ja nigdy aż tak sumiennie filtrami się nie smaruję z prostego powodu - nie przebywam latem na powietrzu w godzinach szczytu, jedynie po 15-16 około 10 minut - w drodze do pracy. Czy to wystarczy? Całkiem możliwe! W ciągu 10 minut w godzinach 11-16 można pokryć dzienne zapotrzebowanie na tę witaminę, szczególnie, że większość z rasy białej ma naturalną, kilku-kilkunastominutową zdolność ochrony przeciwsłonecznej - mimo że promieniowanie wciąż to samo, nie palimy się od razu. Mniejsze zło. Zawsze też mamy jakąś odsłoniętą, mniej ochronioną część ciała, którą słońce może wykorzystać.


Jeśli czujecie potrzebę uzupełnienia witaminy -  suplementuje się ją w ilości 1000 j.m. / 15 kg masy ciała. (1000 j.m = 0,25 mg)

Więcej o witaminie D3 za jakiś czas, póki co stawiamy na bezpieczeństwo - trzeba w 50% wyczerpać temat filtrów! :)




Piśmiennictwo:
Dębska O, Kaminska-Winciorek G, Śpiewak R. Czy stosowanie kosmetyków przeciwsłonecznych wpływa na poziom witaminy D w organizmie? Pol Merkur Lekarski 2013
John J. Cannell, Bruce W. Hillis, Alternative Medicine Review, March 2008, tłum. Adrian Bakalarz


poniedziałek, 27 czerwca 2016

Filtry przeciwsłoneczne - MUST HAVE!

Taki prosty, piękny temat, który potrafi uprzykrzyć mnóstwo żyć, zawartości portfeli i cierpliwości. Postanowiłam zestawić informacje, które pomogą w wyborze filtra idealnego. Filtr nie tylko ma chronić przed promieniowaniem, ale także musi unieszkodliwiać wolne rodniki, które są masowo tworzone podczas ekspozycji na słońce przyspieszając fotostarzenie skóry...

Filtr idealny musi spełnić trzy kryteria. Chronić skórę przed promieniowaniem UVA, UVB i zawierać przeciwutleniacze (vit E, vit C, ekstrakty roślinne).

1) Cała prawda o UVB (290-320nm)
Promieniowanie UVB działa przede wszystkim na poziomie rogowej naskórka; skóra chroniąc się przed nim wytwarza więcej melaniny, barwnika, o który tak wiele osób walczy gdzie tylko może latem ;). Bez odpowiedniej ochrony przeciwsłonecznej UVB powoduje rozpad komórek naskórka, co bez ochrony może prowadzić do poparzeń.
Informacja SPF (sun protecting factor) z opakowań kosmetyków tyczy się właśnie do tego promieniowania. Wskaźniki liczbowe, 6,15, 30 odnoszą się do wydłużenia naszej naturalnej zdolności ochrony przeciwsłonecznej stosownej od fototypu skóry, jednakże jest to wartość funkcji wykładniczej (matematyka, szkoła średnia), co oznacza, że różnica między SPF 30 a SPF 50 będzie różnić się... zaledwie 2%!

2) Cała prawda o UVA (320-400nm)
Promieniowanie to kumuluje się w skórze, bierze udział w procesach fotouczulających i fototoksycznych. Powoduje powstawanie wolnych rodników, przez co skóra traci swoją elastyczność, zdolność wiązania wody i w efekcie - dużo szybsze starzenie się skóry. Może spowodować uszkodzenie naczyń włosowatych i ukrwienie skóry!
Jeśli chodzi o ochronę UVA, to tutaj sprawa zaczyna się bardziej komplikować, ponieważ dużo ciężej jest obliczyć wartość przeciwsłoneczną UVA preparatów. Minimlna jego wartośc to 1/3 współczynnika SPF. Dokładniejsze obliczenie wymagałoby  od producentów dużo większego zangażowania, nakładów finansowych i innowacyjnych rozwiazań technologicznych, ponieważ dawka rumieniowa promieni UVA jest wyższa, niż dawka pigmentacji skóry, co bardzo utrudnia odczyty. Nie oznacza to jednak, że jest niemożliwe, choć znam tylko jedną firmę, która pokusiła się o podanie wartości UVA na swoich produktach - Biodermę.


Rodzaje filtrów

Przyznaję - patrząc na rynek można zgłupieć. I to całkowicie! Moda na absorbujące, adsorbujące, i najlepiej jeszcze niewidoczne na skórze... ale czy to oznacza, że skuteczne? ;)


filtry chemiczne to substancje organiczne pochłaniające promieniowanie. Są trzy grupy: pochłaniające promieniowanie UVB, UVA i mieszane, UVB+UVA. 
UVB
Najczęściej stosowanymi są pochodne kwasu p-metoksycynamonowego (octyl methoxycinnamate), pochodne kwasu salicylowego (octyl salicylate, homosalate) oraz pochodne kamfory (4-methylbenzylidene camphor). Są to dobrze tolerowane, z rzadko występującymi alergiami, stabilne filtry UVB na zakresie fal grożących poparzeniem słonecznym.
Nie należy stosować preparatów z pochodną kamfory przez kobiety karmiące. Substancja przechodzi do mleka matki i może stanowić zagrożenie dla zdrowia niemowlęcia!
UVA
Oczywiście, jest bardzo mało tych filtrów. Stosowane są przede wszystkim dwie pochodne: dibenzoilometanu (butyl methoxydibenzoylomethane) oraz benzylidenokamfory (terephthalylidene dicamphor sulfonic acid). Dibeznzoilometan jest łączony z filtrami UVB - bez nich jest niestabilny i mogą wystąpić reakcje alergiczne. Połączenie zdecydowanie poprawia jego zdolności ochronne. 
Benzylidenokamfora jest  bardzo stabilna i nie powoduje reakcji alergicznych, ale jest też składnikiem występującym tylko w produktach koncernu L'Oreal (Vichy, La Roche Posay, Garnier, L'Oreal Paris...)
UVA+UVB
Najczęściej stosowane są szeroko stosowane nie tylko w kosmetyce benzofenony. Coraz częściej dodawane są do kosmetyków do włosów, co szczególnie może cieszyć posiadaczki włosów farbowanych :). Mamy trzy rodzaje: benzophenon-3, -4, -5. Uczulałabym na unikanie -3. Po ekspozycji na promienie UV może działać silnie alergizująco. 
Może także wchłaniać się do organizmu; jest wydalany z moczem. 
Ciekawym składnikiem jest z fenylobenzotriazol (methylene bis-benzotriazolyl tetramethylbutylphenol). Ma właściwości filtra chemicznego i fizycznego. Filtr jest stabilny i nie powoduje reakcji alergicznych.



filtry mineralne to najczęściej dwutlenek tytanu (titanum dioxide) i tlenek cynku (zinc oxide). Główną ich cechą jest odbijanie, adsorpcja promieni słonecznych na skórze. Każdy z nas pewnie miał do czynienia z pastą cynkową - bielusia, prawda? I wyobraź sobie, że taka pasta nałożona na twarz zapewniłaby tylko niską ochronę przeciwsłoneczną, nie przekraczającą SPF 10! Zatem jak producenci robią filtry mineralne o wartości SPF 50+?
Otóż bardzo prosto. Nie są to czyste filtry mineralne! :) Niemal wszystkie filtry jakie mamy na półkach to filtry mieszane, chemiczno-fizyczne. 
Dość cieżką sprawą jest forma preparatu, jaki kupujemy. Mając styczność z asortymentem aptecznym widzę, jak powszechnym zjawiskiem jest poszukiwanie filtra niebielącego, mineralnego. Czy można taki otrzymać, skoro dwa te składniki są białymi pigmentami?...
Okazuje się, że można, poprzez odpowiednią mikronizację (rozdrobnienie). Istnieje jednak w związku z tym dość spory problem - tak małe cząsteczki rozpraszają się na skórze i mogą tworzyć "skupiska" w załamaniach naskórka, a że to są drobiny niewidoczne gołym okiem, nie jesteśmy w stanie tego kontrolować. Oczywiście, kosmetyki mają dodatek substancji, ktore temu zapobiegają, ale wciąz pozostaje problem dot. odpowiedniej ochrony takiego preparatu; czy tak małe drobiny są w stanie odbić wystarczająco dużo światła?... 



 Filtrów powinien używać każdy, niezależnie od karnacji i wieku. Promieniowanie UV nie jest najlepszym rozwiązaniem, jesli chcesz zachować młodość ciała - jako ciekawostkę pozostawię fakt, że gdyby nie promieniowanie UV, zaczęlibyśmy starzeć się dopiero około 60 roku życia.




Piśmiennictwo:
Bojarowicz H, Bartnikowska N. Kosmetyki ochrony przeciwsłonecznej. Część I. Filtry UV oraz ich właściwości